Zanim powstały multimetry, oscyloskopy i czujniki półprzewodnikowe, fizycy potrafili wykryć obecność ładunku elektrycznego za pomocą dwóch pasków folii i słoika. Elektroskop — bo o nim mowa — nie ma żadnej elektroniki, żadnej baterii, a mimo to reaguje na naelektryzowany grzebień z odległości kilku centymetrów. Zbudujesz go w kwadrans z rzeczy, które prawdopodobnie masz w domu, i zobaczysz ładunek elektryczny “na własne oczy” pierwszy raz w życiu.

Co nam będzie potrzebne?

  • słoik szklany z metalową pokrywką (najlepiej z zakrętką)
  • sztywny drut miedziany lub aluminiowy, ok. 15–20 cm
  • folia aluminiowa (dwa wąskie paski, ok. 4 × 0,5 cm)
  • korek gumowy lub plastikowy albo kawałek słomki jako izolator
  • taśma klejąca lub klej
  • plastikowa rurka PVC, balon lub grzebień do naładowania
  • kawałek wełnianego materiału lub futerka (do pocierania)
  • opcjonalnie: kulka aluminiowa lub metalowy krążek na szczyt drutu

Jak wykonać doświadczenie?

Krok 1: Przygotowanie izolatora. Zrób w metalowej pokrywce słoika otwór o średnicy drutu i przełóż przez niego korek — to on musi izolować drut od pokrywki, inaczej ładunek natychmiast ucieknie do słoika i dalej do twojej ręki. Jeśli nie masz korka, owiń środkową część drutu kilkoma warstwami taśmy izolacyjnej lub użyj kawałka słomki jako tulei.

Krok 2: Montaż drutu. Przełóż drut przez otwór w korku tak, żeby jeden koniec wystawał nad pokrywką na kilka centymetrów, a drugi sięgał głęboko do wnętrza słoika. Na górnym końcu możesz przymocować małą metalową kulkę lub krążek — to ułatwi zbieranie ładunku z naelektryzowanego przedmiotu. Dopilnuj, żeby drut nigdzie nie dotykał samej metalowej pokrywki, bo to zwarłoby całą konstrukcję.

Krok 3: Mocowanie listków. Wytnij z folii aluminiowej dwa wąskie, symetryczne paski i zawieś je na dolnym końcu drutu wewnątrz słoika — najlepiej przez małe nacięcie lub zagięty haczyk, żeby swobodnie się od siebie odchylały. Paski powinny wisieć równolegle do siebie, stykając się dolnymi krawędziami, gdy drut jest nienaładowany.

Krok 4: Naładowanie testera. Potrzyj plastikową rurkę, balon lub grzebień o wełniany materiał przez 15–20 sekund — dokładnie tak, jak przy elektryzowaniu balonem . Naładowany przedmiot będzie miał nadmiar lub niedobór elektronów, gotowy do przekazania go elektroskopowi.

Krok 5: Test elektroskopu. Zbliż naładowany przedmiot do metalowej kulki lub górnego końca drutu, nie dotykając go bezpośrednio (albo dotknij delikatnie — obie metody działają, z różnym skutkiem, o czym niżej). Obserwuj listki folii wewnątrz słoika: powinny odsunąć się od siebie, tym mocniej, im silniejszy ładunek testujesz. Oddal przedmiot — jeśli tylko zbliżałeś, listki wrócą do pozycji wyjściowej; jeśli dotknąłeś, pozostaną rozchylone.

Wyjaśnienie naukowe

Elektroskop działa na zasadzie odpychania jednoimiennych ładunków — tej samej siły, która sprawia, że dwa naładowane tym samym znakiem balony odpychają się nawzajem. Gdy naładowany przedmiot zbliża się do metalowej kulki elektroskopu bez dotykania jej, zachodzi indukcja elektrostatyczna: swobodne elektrony w metalu (drucie i listkach folii) przemieszczają się, uciekając od ładunku tego samego znaku lub przyciągane przez przeciwny. Efekt jest taki, że oba listki folii zyskują ten sam nadmiarowy (lub niedoborowy) ładunek i zaczynają się odpychać — rozchylają się jak wachlarz. Gdy przedmiot testowy oddalisz, elektrony w metalu wracają na miejsce i listki opadają, bo cały elektroskop pozostaje elektrycznie obojętny jako całość.

Jeśli zamiast tego dotkniesz naładowanym przedmiotem bezpośrednio kulki elektroskopu, następuje naładowanie przez kontakt — część elektronów (lub ich brak) fizycznie przechodzi z przedmiotu na metal elektroskopu. Cały układ drut-listki staje się naprawdę naładowany tym samym znakiem i listki pozostają rozchylone nawet po odsunięciu przedmiotu, bo tym razem to nie chwilowa indukcja, tylko trwały nadmiar ładunku rozłożony po całej powierzchni przewodnika. To rozróżnienie — indukcja kontra przewodzenie — było kluczowe dla XVIII-wiecznych fizyków, którzy dopiero uczyli się, że istnieją dwa rodzaje elektryzowania.

Historia elektroskopu sięga 1600 roku, kiedy angielski lekarz William Gilbert zbudował pierwszy prosty “wersorium” — obracającą się igłę wykrywającą przyciąganie elektrostatyczne. Prawdziwy elektroskop listkowy, bardzo podobny do tego domowego, zbudował w 1787 roku niemiecki fizyk Abraham Bennet, zastępując wcześniejsze konstrukcje z kulkami bzu cieńszymi i czulszymi listkami złota lub folii. Elektroskopy Bennetta i ich późniejsze, bardziej precyzyjne wersje (elektroskop złotolistkowy) posłużyły do najważniejszych odkryć w fizyce XIX i XX wieku — to właśnie obserwując samoistne, niewytłumaczalne rozładowywanie się naładowanego elektroskopu, fizycy natrafili na trop promieniotwórczości naturalnej, zanim jeszcze poznano jej przyczynę.

Współczesnym potomkiem elektroskopu jest elektrometr — precyzyjny przyrząd elektroniczny mierzący ekstremalnie małe ładunki i prądy, używany dziś w fizyce cząstek, dozymetrii promieniowania i badaniach atmosfery. Zasada pozostała identyczna: wykryj obecność ładunku przez to, jak odpycha inny ładunek tego samego znaku — zmieniła się tylko technologia pomiaru, z listków folii na tranzystory.

Warianty

Określanie znaku ładunku. Naładuj elektroskop na stałe dotykiem znanego ładunku (np. ujemnego z balonu potartego o włosy). Następnie zbliż do kulki przedmiot o nieznanym ładunku — jeśli listki rozchylą się jeszcze bardziej, ładunek testowy ma ten sam znak co elektroskop; jeśli się zbliżą (opadną częściowo), znak jest przeciwny. To dokładnie ta metoda, jaką fizycy stosowali przez ponad sto lat, zanim wynaleziono elektroniczne mierniki polaryzacji.

Porównanie materiałów. Potrzyj o wełnę kolejno: rurkę PVC, balon lateksowy, pręt szklany, linijkę plastikową i folię aluminiową. Za każdym razem dotknij nimi elektroskopu i zmierz (na oko, po kącie rozchylenia listków) siłę naładowania. Ułożysz w ten sposób własny fragment szeregu tryboelektrycznego — tabeli mówiącej, które materiały łatwiej oddają, a które przyjmują elektrony.

Elektroskop jako wykrywacz wilgotności powietrza. Naładuj elektroskop i zmierz stoperem, jak długo listki pozostają rozchylone w suchy dzień, a jak długo w wilgotny lub tuż po użyciu nawilżacza powietrza. Wilgoć w powietrzu jest znacznie lepszym przewodnikiem niż suche powietrze, więc ładunek “ucieka” z listków szybciej — elektroskop zamienia się w prosty, choć niekalibrowany, higrometr.

Często zadawane pytania

Czy elektroskop wykryje prąd z gniazdka albo z baterii? Nie w sposób bezpośredni — elektroskop reaguje na ładunek statyczny, czyli nadmiar lub niedobór elektronów zgromadzony w spoczynku na powierzchni przewodnika, a nie na przepływający prąd. Napięcie z baterii (typowo 1,5–9 V) jest zresztą o wiele za małe, żeby wywołać zauważalne rozchylenie listków — elektroskopy reagują dopiero na napięcia liczone w tysiącach woltów, jakie generuje tarcie. Dlatego elektroskopu nie da się użyć do testowania obwodów zasilanych bateriami, jak te z elektromagnesu z gwoździa czy z baterii z cytryn — do tego służą multimetry, nie elektroskopy.

Dlaczego listki folii muszą być bardzo lekkie i cienkie? Siła elektrostatyczna, która rozchyla listki, jest stosunkowo słaba w porównaniu z siłą grawitacji działającą na cięższy przedmiot. Im lżejszy i cieńszy materiał listków, tym mniejsza masa musi zostać “podniesiona” przez odpychanie elektrostatyczne, więc tym czulszy staje się przyrząd. Historyczne elektroskopy najwyższej precyzji używały listków ze złota rozbitego na warstwę grubości pojedynczych mikrometrów — złoto jest miękkie, dobrze przewodzi i można je rozklepać niezwykle cienko. Domowa folia aluminiowa jest znacznie grubsza od złotych listków, więc twój elektroskop będzie mniej czuły niż muzealny oryginał, ale zasada działania pozostaje identyczna.

Czy dotykanie elektroskopu ręką coś zmienia? Tak, i to zasadniczo — twoje ciało jest przewodnikiem połączonym z ziemią, więc dotknięcie naładowanego elektroskopu palcem natychmiast go uziemia: nadmiarowe elektrony (lub ich brak) odpływają przez ciebie do podłoża, a listki opadają, wracając do stanu obojętnego. To ten sam mechanizm, który sprawia, że dotknięcie klamki po przejściu po dywanie w suchy dzień czasem kończy się małym “kopnięciem” — twoje ciało akurat rozładowuje nagromadzony ładunek statyczny. Warto to wykorzystać świadomie: dotknięcie i puszczenie elektroskopu między pomiarami to szybki sposób na “wyzerowanie” przyrządu przed kolejnym testem.